Bydgoscy policjanci zatrzymali mężczyznę podejrzanego o podpalenie zaparkowanego samochodu oraz fragmentu dachu jednego z dyskontów spożywczych. 44-letni mieszkaniec miasta usłyszał zarzut zniszczenia mienia o charakterze chuligańskim. Prokurator zdecydował o objęciu go policyjnym dozorem.
Nocny incydent na ulicy Gdańskiej
Wszystko zaczęło się w nocy z 1 na 2 września 2026 roku. Około godziny 23:30 dyżurny bydgoskiej komendy miejskiej odebrał zgłoszenie o palącym się aucie. Świadek przekazał, że chwilę wcześniej nieznany mężczyzna rzucił w pojazd butelką, co doprowadziło do zapłonu. Według relacji zgłaszającego ta sama osoba w identyczny sposób wywołała zarzewie ognia na dachu pobliskiego sklepu spożywczego, po czym oddaliła się w nieznanym kierunku.
Na miejsce natychmiast skierowano patrole policji oraz strażaków. Ogień udało się ugasić, zanim zdążył się rozprzestrzenić. Straty objęły samochód oraz część pokrycia dachowego dyskontu.
Żmudna praca kryminalnych
Sprawą zajęli się kryminalni z bydgoskiej komendy miejskiej we współpracy z funkcjonariuszami ze śródmiejskiego komisariatu. Ich wnikliwe ustalenia doprowadziły do wytypowania osoby mogącej mieć związek z tymi czynami. Trop wskazał na 44-letniego bydgoszczanina.
Do zatrzymania mężczyzny doszło w poniedziałek 14 września wieczorem na terenie Śródmieścia. Następnego dnia usłyszał zarzut zniszczenia mienia jako czynu chuligańskiego, a prokurator zastosował wobec niego policyjny dozór. Za takie przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności nawet do 5 lat.
Zniszczenie mienia o charakterze chuligańskim to czyn, który oprócz odpowiedzialności karnej wiąże się z obowiązkiem naprawienia wyrządzonej szkody – podkreślają śledczy prowadzący sprawę.
Mężczyzna będzie musiał teraz odpowiedzieć przed sądem. Sprawa pokazuje, jak szybka reakcja świadka i sprawna praca policji pozwalają ustalić sprawcę nawet w przypadku nocnych, pozornie anonimowych zdarzeń.

